Wróbel jeszcze niedawno był najbardziej „codziennym” ptakiem naszych ulic i podwórek. Dziś coraz częściej zauważamy ciszę tam, gdzie dawniej brzęczało życie: mniej ćwierkania w żywopłotach, mniej ruchu pod rynnami, mniej drobnych stadek na skwerach. Spadek liczebności wróbli nie jest kaprysem natury, tylko skutkiem kilku nakładających się zmian w sposobie, w jaki budujemy, utrzymujemy zieleń i porządkujemy przestrzeń. Dobra wiadomość jest taka, że część rozwiązań leży w zasięgu ręki — i naprawdę działa, jeśli podejdzie się do tematu konsekwentnie.